Teoria Szczęścia, Szczęście Prawdziwie


O Szczęściu

Zastanawiałem się, czy ktoś zabierze mi wisienkę z Tortu, który niedawno postawiłem na stole. Czy może ktoś już zgadł, co zrobiłem w dwóch swoich niedawnych tekstach?

Więc jest moja, a można było swobodnie brać. Co mam na myśli? Dwa teksty, dwa sensy, które zbiegną się dopiero dziś, w jednym było o Szczęściu, „Możesz osiągnąć Szczęście”, które – mówiąc brutalnie – trzeba sobie „wmawiać”, ale w cudzysłowie, bo wmawiać przez zgodność, czyli zwyczajnie chcieć bycia szczęśliwym i tyle, wraz z non-stop. Drugi o tej zgodności, co da odpowiedź na to, „jak „wmawiać” sobie zgodnie?” – brrr, co za słowo. Co w zgodności, czyli Prawdzie, Bogu tkwi, że Szczęście można podawać sobie jak przedmiot, a podane zamienia się w podmiot, że niby w Szczęście człowieka?

Tekstów o zgodności jest u mnie wiele, choćby ten drugi na mojej myśli, niedawno opublikowany „Logika Niebieska i Kazimierza Ajdukiewicza”. Rozważałem tam paradoks logiczny polegający na wyborze z góry założonej odpowiedzi, ale przy zmianie tej z góry założonej odpowiedzi na ad hoc wygodną przez oceniającego odpowiedź. Złamanie, kłamstwo. Było to o krokodylu, który na wieść o prawdziwym wyborze miał oddać dziecko matce. Matka zamiast wprost odpowiedzieć, odpowiedziała na jego meta założenie, z góry powzięty zamiar. Krokodyl chciał dziecko zjeść, tak przynajmniej sugerują kły, jakie na co dzień nosi. 😉

Więc powziął taki zamiar, a tę odpowiedź matki chciał do niego przyporządkować, nie ważne, co ona powie. Co ma to wspólnego ze Szczęściem? Powiem pokrótce.

Weźmy taki przedmiot jak świadomość, wyobraźmy sobie przeźroczystą zmienną kulę, która może przejść w sześcian, a zatem we wszystkie kształty w tych ramach. Skoro świadomość, to poznaje, sokoro poznaje, to najpierw (może) siebie; na marginesie, to kryterium Prawdy. A teraz do tych własności dołączmy metaspojrzenie, to że my właśnie tę kulkę świadomą obserwujemy z góry. Meta spojrzenie to wzór bycia, u góry Byt, na dole… Parmenides wykluczył „niebyt”. Ta świadomość, gdy poznaje, poznaje najpierw Prawdę, że jest. Ale skąd jest? Z doznania, odczucia, że jest, coś przyszło i się uświadomiło, bo z niejasnego wychodzi do światła świadomości. Więc, gdy już jest Prawda, bo wiadomo, że Jest, w dwójnasób, jako Byt i egzystencja, bycie; to i Miłość trzeba do siebie mieć, jak do uczucia, bo to jest bycie. No, ale jak, każdy powie? No, tak, ażeby wszystko było Wolne, żeby, i Prawdy, i Miłości nie ściskać, rozumu fałszem i uczucia tym, co na „nie”, bo chodzi o zgodność. Wiesz już co wtedy będzie?

Będziesz na Torcie. I to cała Prawda z uczucia Miłości w sposób Wolny po Szczęście. Odkrycie! Wielkie mi odkrycie… Kto ma wyobraźnię, ten znajdzie odkrycie.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz